Czytanie najlepszym sposobem na odkrywanie świata 0
Czytanie najlepszym sposobem na odkrywanie świata

Rajzujemy_blog

 

O tym jak czytać „przy okazji”, inspirujących lekturach i o wyrabianiu dobrego nawyku, rozmawiam z współtwórczynią bloga Rajzujemy.pl - Małgorzatą Bieniek. 

 

Zuzanna Wiśniowska: Jako osoba uwielbiająca podróżować z dziećmi w nowe i ciekawe miejsca uważasz, że czytanie jest dobrym pretekstem do odkrywania świata?

 

Rajzujemy.pl: Parafrazując Wisławę Szymborską: czytanie to najlepszy sposób na odkrywanie świata, jaki sobie ludzkość wymyśliła :). Dzięki czytaniu podróżujemy nie tylko do nowych zakątków, ale też i w czasie. A podróżowanie i czytanie można jeszcze ugryźć w inny sposób. Często, gdy jedziemy w jakieś nowe miejsce, staramy się do niego przygotować na podstawie książek lub też wybieramy miejsca związane z literaturą. Np. gdy w zeszłym roku odwiedziliśmy krakowski ogród świateł “Alicji z Krainy Czarów”, wcześniej przeczytaliśmy książkę, tak by moje dziewczyny poznały kontekst. Zapoznaliśmy się z uproszczoną wersją“Alicji”, bo oryginalna książka była jeszcze za trudna dla 3. i 6. latki. Teraz marzymy o wyprawie do wioski bajkowej Astrid Lindgrens Värld oraz odnalezieniu Bullerbyn, dlatego postanowiliśmy z dziećmi przeczytać wszystkie książki Astrid Lindgren. Bardzo mnie to cieszy, bo to moja ukochana pisarka z dzieciństwa. A dobrze, żeby ze wspólnego czytania frajdę miały i dzieci i rodzice.

W ogóle też bardzo lubimy czytać w samochodzie, gdy gdzieś jedziemy. To dobry sposób na produktywne wykorzystanie tego czasu docierania do celu. Oczywiście, jeśli mamy energię, by poczytać dzieciakom na głos, bo czasem po prostu chcemy sobie odpocząć.

 

ZW: Sięganie po książkę w trakcie podróży to bardzo dobry pomysł. Sami jednak nigdy nie próbowaliśmy tego z dziećmi. U nas audiobooki ratują sytuację, gdy podróż jest już nurząca i kończą się pomysły na zabawy w trakcie jazdy. A wy czytacie wyłącznie sami, czy również posiłkujecie się audiobookami?

 

R: Audiobooki też są u nas na porządku dziennym np. te z aplikacji Pomelody. Lubimy też słuchać podcastów łączących ciekawą historię i wiedzę. Szczególnie polecamy “Dzikoprzygody - podcast o naturze”. Instruktorka leśna Aneta Chmielińska na około 10 minut przenosi dzieci w ciekawy świat leśnych zwierząt zdradzając np. tajemnice nietoperzy lub zapraszając na wycieczkę tropem dzięciołów. Historie poznane podczas tych krótkich opowieści przydają się na leśnych wycieczkach, które uwielbiamy.

 

ZW: No dobrze, a kiedy najlepiej zacząć czytać? W którym momencie pojawiła się u was taka potrzeba?

 

R: Jako że oboje lubimy czytać, to chyba od samego początku była taka potrzeba, żeby dzieci zaznajamiać z książkami. W przypadku naszej najmłodszej córki już nawet nie wprowadzaliśmy kontrastowych książeczek, tylko od początku słuchała, jak czytamy starszakom. Kiedy zacząć? Tak jak ze słuchaniem muzyki klasycznej - już kiedy jesteśmy w ciąży, czytajmy na głos. Może to dobry czas na sentymentalną podróż i odświeżenie sobie książek z dzieciństwa? Są nawet takie badania, które pokazują, że dziecko w okresie prenatalnym słyszy, a nawet zapamiętuje. Potem na przykład uspokaja się na dźwięk znajomego wiersza. W naszym przypadku to były wiersze Brzechwy, na punkcie których miały bzika moje starsze córki, gdy byłam w ciąży z najmłodszą. Czytałam je więc non stop, a Agatka w brzuchu słuchała i potem (jak już się urodziła) uspokajała się przy wierszu “Na straganie”.

 

Rajzujemy - blog o podróżach i rodzicielstwie     Rajzujemy - trzy siostry

 

ZW: To budujące, że taki maluszek już reaguje na teksty, które słyszał jeszcze w brzuchu mamy. U was przebiegało to też dość naturalnie, bo tak jak mówisz czytałaś na bieżąco dziewczynom i masz już pewnie sprawdzone sposoby czytania, które najlepiej angażują twoje dziewczyny. Od czego więc najlepiej zacząć?

 

R: Przy czytaniu podążajmy za etapem rozwoju dziecka oraz za jego zainteresowaniami. Na początku wybierajmy książki dźwiękonaśladowcze, takie jak np. seria “Jano i Wito”, które dodatkowo są pięknie wydane i mają elementy sensoryczne. Dla maluchów sprawdzają się też książki aktywizujące jak “Śpij króliczku” czy “Do kąpieli króliczku”, gdzie dziecko musi np. klasnąć, żeby króliczek się przebrał lub powiedzieć “karaluchy pod poduchy”, by zachęcić go do pójścia spać. Mimo, że książki dedykowane są mniejszym dzieciom, to 6. latki też je uwielbiają. Podobną aktywizację zauważyłam również w “Kurce Bajdurce”, co bardzo mi się spodobało.

Jeśli chodzi o podążanie za zainteresowaniami - to gdy wiemy, że dziecko ma bzika na punkcie Koali, znajdźmy książki, w których bohaterem jest ten przemiły miś np. “Koala, który się trzymał”. To też przepiękna książka o tym, że warto przełamywać strach. Lubią dinozaury? Zaproponujmy im “Kurkę Bajdurkę”, gdzie w zabawny i nieoczywisty sposób wpleciony jest temat tych olbrzymich gadów.

 

ZW: W pełni się zgadzam. Jak i w tym, by podążać za zainteresowaniami dziecka, bo to jeden z najlepszych i najprostszych sposobów aktywizujących młodych słuchaczy. To też w końcu doskonały sposób na budowanie relacji. Czy książki z waszej perspektywy sprawdzają się także i w tym przypadku?

 

R: Myślę, że tak. Bardzo lubię książki i chętnie czytam moim dzieciom, nie tylko na dobranoc. Wolę to niż np. układanie klocków - od tego jest tata. Często po przedszkolu proponuję dziewczynom czytanie, by dać im sygnał, że teraz możemy wspólnie spędzić czas i jestem dla nich. Same też często mnie proszą, żebyśmy np. siadły na kanapie i poczytały sobie. Przez czytanie próbuję też budować więzi z innymi bliskimi mi dziećmi, czyli np. moimi siostrzenicami, siostrzeńcami i maluchami znajomych.

 

Wymarzony pokój - rajzujemy.pl

 

ZW: A czy zastanawiałaś się nad tym, co można jeszcze zrobić więcej i lepiej - by było ciekawiej podczas czytania? Wydaje mi się, że wiele potrafimy robić bardzo intuicyjnie, jak np. właśnie czytanie z elementami rozmowy, modulowanie głosu w podziale na role czy stawianie pytań odnoszących się do fabuły. Czy w twoim przypadku z aktywnym czytaniem dzieciom było podobnie? Przyszło to naturalnie, czy specjalnie wyszukiwałaś informacje o tym, jak interesująco i zarazem rozwijająco spędzać czas z dziećmi?

 

R: Tak, przyszło to naturalnie i z czasem dowiedziałam się, że jest na to nazwa “aktywne czytanie”. Ale, jako że lubię różne formy obcowania ze słowem, często sama szukam czegoś, co urozmaici nam te chwile z tekstem. Tak natrafiłam na przykład na papierowy teatr Kamishibai. Polega to na opowiadaniu różnych historii, przypowieści oraz bajek za pomocą kartonowych plansz, często pięknie ilustrowanych. Są one wsuwane do drewnianej, płaskiej skrzynki w kształcie ekranu.

Tego typu teatrzyk Kamishibai oraz karty można kupić w wielu miejscach, w tym także w wydawnictwach. Z moimi córkami poszłyśmy o krok dalej i od czasu do czasu same przygotowujemy sobie kartonowe plansze na podstawie książek, które lubimy.

Innym sposobem na aktywne czytanie książek było ilustrowanie ich muzyką, do czego zainspirowała mnie Kinga Jureczko-Kowalska, prowadząca zajęcia umuzykalniające w leśnej szkole w Żorach. Czyli np. nastrój książki oddajemy za pomocą różnych prostych instrumentów, takich jak grzechotki, janczary, trójkąty etc.

 

ZW: To wydaje się być świetnym pomysłem. Tym bardziej, że dzieci są bardzo wrażliwe na muzykę. Czy dzięki temu oraz innym sposobom aktywnego czytania udało Ci się zaobserwować u swoich dzieci szeroko rozumiany rozwój?

 

R: Może nie obserwowałam tego jakoś na bieżąco, ale wydaje mi się, że dzięki czytaniu mają bardzo szeroki zakres słownictwa. Używają też ładnych sformułowań np. Marysia lat prawie 4 - popatrz mamo, weszłyśmy w głąb lasu.

Na pewno regularne, aktywne czytanie poprawia pamięć, pobudza wyobraźnię i rozwija umiejętności opisywania i tworzenia historii. Myślę, że dzieci, którym regularnie się czyta potem same będą często sięgać po książki, a dzięki temu też dobrze pisać. 

 

Rajzujemy - w poszukiwaniu dobrej lektury      Rajzujemy - w poszukiwaniu leśnych przygód

 

ZW: Mogę śmiało powiedzieć, że u nas również zauważamy podobną zależność. A skoro już o tym mowa, to czy mocno angażujące czytanie (wchodzenie w dygresje, stawianie pytań, wprowadzanie zabaw okołoksiążkowych oraz rekwizytów, jak pluszaki czy „pomoce naukowe” do lepszego zrozumienia fabuły książki) może prowadzić z Twojej perspektywy do przebodźcowania dziecka, które i tak ma za sobą np. dzień pełen wrażeń w przedszkolu? Czy aktywne czytanie zawsze się sprawdza?

 

R: Tak jak mówisz - aktywizujące czytanie nie jest do końca dobre do wieczornej lektury, która powinna być raczej wyciszająca. Ale to dobrze, bo to pokazuje, że czytać możemy nie tylko do poduszki. Czytanie to przecież też świetna zabawa w ciągu dnia i tu właśnie jest miejsce na czytanie interaktywne, do którego wykorzystujemy rekwizyty, instrumenty, modulujemy głos, zadajemy pytania.

Fragmenty z książek mogą być także pretekstem do różnych zabaw - co dla mnie też w pewnym sensie jest aktywnym czytaniem. Świetnie sprawdza się do tego “Pippi Pończoszanka”. Na podstawie opisów można narysować portret głównej bohaterki lub zabawić się w chodzenie do tyłu. Pamiętacie ten fragment z “Pippi”? :)

 

– Czemu szłaś tyłem?

– Czemu szłam tyłem? – powiedziała Pippi – Czyż to nie wolny kraj? Czyż nie mogę chodzić jak mi się podoba? Jeśli o to chodzi, to powiem ci jeszcze, że w Egipcie wszyscy chodzą tyłem (…)”.

 

ZW: Widzę, że Astrid Lindgren dostarcza wam dużo inspiracji :). To wspaniałe, że literatura może na nas tak dobrze wpływać. Ale powiedz mi, jak znaleźć w sobie energię i pomysł na to wszystko? Nie każdy rodzic ma czas i siły, by po całym dniu pracy siąść do książki z dzieckiem i dać się dosłownie pochłonąć lekturze. Masz jakieś wskazówki, jak to zrobić by wilk był syty a owca cała :)?

 

R: Może spróbujmy do tego podejść jak do wyrabiania nawyku? Podobno, aby zautomatyzować coś, potrzeba 66. dni. Powiedzmy, że czytanie jest tak fajne, że wystarczy połowa tego czasu.

Dobrym pomysłem jest np. regularne chodzenie do biblioteki. Można czasem wyjście do cukierni, na basen lub na salę zabaw zamienić na spacerek po książki. Teraz często biblioteki mają świetne kąciki zabaw, więc na pewno spodoba się to naszym maluchom.

Tak samo jest też z czytaniem niejako przy okazji. Wspominałam o tym na początku. Czyli jeśli nie mamy choroby lokomocyjnej, oddajmy się lekturze w samochodzie, autobusie, pociągu. Możemy poczytać w poczekalni u lekarza, a nawet podczas kąpieli :).

 

ZW: Myślę, że to bardzo dobre postanowienie noworoczne dla każdego rodzica, a dzięki temu także i odpowiedni czas, by zrewidować to, co znajduje się na półeczkach z książkami naszych dzieciaków. Bo może akurat brakuje tam czegoś, co aktualnie pomogłoby nam w kwestiach wychowawczych. No właśnie – a czy wy używacie też książek do stawiania ważnych pytań? Wybieracie pozycje, które za was wytłumaczą pewne zjawiska, postawy społeczne, a może używacie ich jako wzmocnienia przekazu, który aktualnie jest u was w rodzinie omawiany, jak np. trudności z dzieleniem się, ciekawość swojego ciała, czy kwestie tak istotne jak zasada nierozmawiania z nieznajomymi?

 

Wycieczka na Stefankę - rajzujemy.pl

 

R: Tak, bardzo często. Książki pomagają nam nie tylko rozwiązywać bieżące problemy, ale też uczą właściwych zachowań na przyszłość, szacunku do innych i pozostałych wartości, którymi kierujemy się w życiu. Ciekawym przykładem są książki z serii Lena np. “Ile waży kłamstwo”. A jeśli chodzi o polskich autorów to “Jesteś ważny, Pinku! Książka o poczuciu własnej wartości dla dzieci i dla rodziców trochę też”.

Czasem może nam się wydawać, że to nie działa, ale pod wpływem właściwej lektury, dziecko przenosi różne zachowania do zabawy, a potem do życia codziennego. Robi to niejako podświadomie.

 

ZW: Na koniec zdradź nam, czy jest coś, co teraz najbardziej cię angażuje? Nad czym skupiasz swoją matczyną uwagę?

 

R: Teraz mam zagwozdkę jak przenieś miłość do aktywnego czytania na miłość do pisania. Czyli staram się na podstawie książek wymyślać jakieś ciekawe zadania rozwijające wyobraźnię. Co mam nadzieję przełoży się na pomysły dotyczące kreatywnego pisania. Ale to już temat na inny wywiad :).

 

ZW: Życzę w takim razie, by nie zabrakło ci ciekawych pomysłów i żebyśmy mogły jak najszybciej podjąć ten temat przy okazji kolejnego wywiadu! Trzymam kciuki.

 

R: Dziękuję.

 

 

Rajzujemy.pl - blog o rodzinnych podróżach i nie tylko :). Miejsce, które zainspiruje każdego rodzica do aktywnego spędzania czasu ze swoimi dziećmi.

Jak sami o sobie piszą:

„Rajzować po śląsku znaczy podróżować. My RajzuJemy, bo na nasze wyprawy wyruszamy ze Śląska, a ważnym ich punktem jest smaczne lokalne jedzenie!”.

 

Znajdziecie ich także na Facebooku i Instagramie.

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to zapraszamy również do naszego artykułu: ZABAWA KSIĄŻKĄ! 6 SPOSOBÓW NA AKTYWNE CZYTANIE

Komentarze do wpisu (0)

   
Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl